poniedziałek, 28 września 2015

O co chodzi w "Only God Forgives"?

Po przebojowym, nostalgicznym neo-westernie "Drive" Nicolas Winding Refn postanowił odwrócić się na pięcie i pokazać, co o tym wszystkim sądzi. Kiedy ostateczny krok na hollywoodzkie salony wydawał się kwestią miesięcy, Refn nakreślił scenariusz rodem z greckiej tragedii, krwiste postacie zamienił w chodzące archetypy i wraz z ekipą wyjechał na zdjęcia do odległej Tajlandii. Na dodatek wszystko to w hołdzie swemu duchowemu guru - Alejandro Jodorowsky'emu. Co z tego wyszło? A no wielkie zamieszanie. Wystarczy wejść na pierwsze lepsze forum filmowe, by wziąć udział w prawdziwej bitwie na przekleństwa i zachwyty. Jedni chwalą zniewalającą, transową poetykę (kino ambientowe) i udaną reinterpretację klasycznego motywu zemsty, drudzy z kolei zarzucają ukrytą pod tym wszystkim fabularną miałkość. Cóż, nie ulega wątpliwości, że film wygląda obłędnie (zdjęcia Larry'ego Smitha, który sfotografował też "Oczy szeroko zamknięte" Kubricka), jednak nie na tym zabawa się kończy. Spróbujmy więc przeanalizować pokrótce akcję "OGF", by sprawdzić, czy to wszystko ma w ogóle jakiś sens.

Należy wyjść od tego, że "OGF" jest formą starotestamentowej przypowieści o odkupieniu winy. Składa się z trzech aktów, oddzielonych od siebie scenami w barze karaoke, gdzie Chang - tytułowy Bóg - śpiewa dla wpatrzonych w siebie policjantów. Co świadczy o tym, że Chang jest Bogiem? Wiele rzeczy. Jest nietykalny - Julian podczas walki nie trafia go ani razu (jakby Chang znał dokładnie jego myśli). Jako jedyny też - prócz swojego pomocnika - uchodzi bez szwanku z ostrzału knajpy. Jest sprawiedliwy i wymierza sprawiedliwość mieczem, wydobywając go... znikąd. Z próżni po prostu. Za każdym razem ostrze pojawia się nagle za jego plecami. Co więcej, gdy Julian wyzywa Changa na pojedynek, jeden z obecnych przy tym policjantów mówi z przejęciem i niedowierzaniem: "Czy ty wiesz kim on jest?". Nawet scena karaoke daje nam jasne wskazówki. Za śpiewającym, oświetlonym (a wręcz otoczonym światłem) Changiem znajduje się obraz muru chińskiego, który wygląda po prostu jak droga do nieba. Jeśli to za mało - cóż, sam Refn w jednym z wywiadów to przyznał.


W pierwszym akcie poznajemy Juliana - głównego bohatera granego przez Ryana Goslinga. Szybko dowiadujemy się, że razem z bratem - Billy'm - zarządza miejscowym klubem tajskiego boksu, który w rzeczywistości służy im za przykrywkę dla narkotykowej dilerki. Po krótkiej ekspozycji Billy, w dość nietypowy sposób, oświadcza, że idzie się zabawić - "Czas na spotkanie z diabłem". Wychodzi na miasto w poszukiwaniu młodej prostytutki. Kiedy w końcu udaje mu się znaleźć szesnastoletnią dziewczynę, gwałci ją i zabija. I tutaj ważna rzecz. W momencie, kiedy powinniśmy obserwować scenę morderstwa, widzimy Juliana spoglądającego na swoje dłonie. To bardzo ważna informacja i pierwszy raz w filmie, kiedy dłonie wyeksponowane są w tak wyraźny sposób. Mają swój wizualny leitmotiv i według mnie symbolizują obecny w życiu bohatera żal i ból po zabójstwie ojca ("Zabił ojca gołymi rękami"). 


Po chwili na miejscu pojawia się Chang/Bóg, zachowując się dosyć nietypowo. Spogląda na zbroczonego krwią Billy'ego (zwróćcie uwagę na niesamowity wyraz twarzy chłopaka kiedy zauważa Changa - on wie), po czym zwraca się do ojca zamordowanej dziewczyny: 

- Jak mogłeś na to pozwolić? Jak mogłeś do tego dopuścić?
- Niczego nie zrobiłem 
- To teraz masz okazję, Zrób to, co chcesz.

Po tych słowach wychodzi z pomieszczenia i... pełny spokoju stoi w deszczu popijając sake. 
Ojciec prostytutki tym czasem zabija Billy'ego. Kiedy Chang powraca na miejsce, zabiera mężczyznę na pustkowie. Ten klęczy, przeprasza i błaga, by darować mu życie. Ciągle nie rozumie, że Chang nie karze go za zabójstwo mężczyzny, ale za to, że pozwolił córce zostać prostytutką, przez co jest winny jej śmierci ("Wiedziałeś, co robi twoja córka. Dlaczego jej nie powstrzymałeś?"). W końcu wyciąga swój miecz i odcina facetowi prawą rękę. Warta uwagi jest tutaj inscenizacja. Ojciec klęczy zakrwawiony i oświetlony promieniem reflektora samochodu, jednak wygląda to, jakby oświetlało go światło bijące od Chang'a. 


Następnie przechodzimy do sceny, która uświadamia nas o problemie głównego bohatera. Julian siedzi w pokoju, do którego wchodzi piękna dziewczyna (Mai). Przywiązuje mu ręce do oparcia fotela, po czym - siadając na łóżku - zaczyna się ze sobą zabawiać. Kamera znowu akcentuje znaczenie dłoni, zmienia się muzyka, a Julian wyraźnie ma smutną minę.

Nagle jednak zaczyna dziać się coś dziwnego. Julian zamyka oczy, a kiedy je otwiera, Mai stoi obok łóżka. Okazuje się, że jego ręce są wolne. Wychodzi z pomieszczenia na przypominający labirynt korytarz i kieruje się w stronę czarnych, tajemniczych drzwi. Kiedy wyciąga prawą dłoń by je otworzyć, z ciemności pojawia się Chang i swoim mieczem odcina mu ją - tak jak wcześniej złemu ojcu. W tym momencie Julian budzi się z dziwnej wizji a Mai "kończy". Po chwili do drzwi puka znajomy Juliana - Gordon - i donosi mu, że jego brat - Billy - nie żyje. Tutaj - sceną karaoke - kończy się akt pierwszy. Co znajdowało się za czarnymi drzwiami, do których bohater nie ma dostępu? Drzwi - podobnie jak brama - są symbolem przejścia pomiędzy dwoma światami: między światłem a ciemnością, życiem a śmiercią, światem ziemskim i sakralnym [Słownik symboli literackich]. W chrześcijaństwie - co kluczowe - symbolizują zbawienie. Zamknięte drzwi to zakaz wejścia. Z możliwym wyjaśnieniem całego snu spieszy Księga Rodzaju: "Wygnawszy zaś człowieka, Bóg postawił przed ogrodem Eden cherubów i połyskujące ostrze miecza, aby strzec drogi do drzewa życia." (3, 24) Co więc znajduje się za czarnymi drzwiami? "Zbawienie" Juliana, czyli przebaczenie ojcobójstwa.


Drugi akt rozpoczyna ekspozycja nowej postaci - matki Juliana. To pewna siebie, nieco - przepraszam - "sucza" kobieta, ostro stawiająca na swoim. Widzimy ją kiedy przylatuje do hotelu. Zmienia się również nieco nastrój. Ciemne, nasycone barwy ustępują miejsca jasności. Po chwili przenosimy się do jakichś baraków, gdzie "gangsta" Juliana przywozi mordercę jego brata. Julian zamyka się z nim w szopie i pyta dlaczego zabił Billy'ego. Kiedy zły ojciec zaczyna mówić, nie słyszymy jego słów - jakby nie miały kompletnie żadnego znaczenia. Kiedy jednak (co widzimy) dochodzi do momentu odcięcia dłoni, Julian przypomina sobie swoją wizję. Wtedy przenosimy się do Changa, który wraca do swojej rodziny. Kluczowe jest jego zupełnie odmienne zachowanie. Przed wejściem do domu zdejmuje buty, jakby wkraczając w uświęcony teren. Z pełnym szacunkiem przeprasza żonę za spóźnienie, wręcza jej zarobione pieniądze po czym idzie do swojej małej córeczki. W tym miejscu następuje krótki dialog, którego nie mogę do końca zrozumieć:

córka:  Musimy zostawić go samego.
Chang: A skąd będziemy wiedzieć, że nie narobił kłopotów?
córka:   Miło się do siebie zwracając.

To oczywiste, że mówią tak naprawdę o Julianie, jednak co mają na myśli - nie mam zielonego pojęcia. Oczywiście cała ta scena z dobrą, kochającą się, spokojną rodziną jest na zupełnej kontrze do patologicznej rodziny głównego bohatera.


Po chwili otrzymujemy fragment kolejnych wizji Juliana. Podczas mycia rąk na chwilę spogląda w lustro. Kiedy wraca spojrzeniem na dłonie okazują się być całe we krwi, a z za uchylonych drzwi spogląda na niego Chang (jakby chcąc przypomnieć mu o ojcobójstwie).Wizja kończy się tak jak poprzednia - wędrówką czerwonym korytarzem w stronę czarnych drzwi. Tym jednak razem bohater nie jest tak odważny i po niepewnym rozejrzeniu się na boki - zawraca. Okazuje się jednak, że otwarte są drzwi do pokoju, w którym wcześniej Mai zabawiała się przed Julianem. W tym samym miejscu, na tym samym łóżku, siedzi teraz jego matka - Crystal (kryształ). Kiedy do niej podchodzi, ta obejmuje go w bardzo sugestywny sposób, a film po raz kolejny akcentuje dłonie.


Przez chwilę wytwarza się nieco erotyczne napięcie, po czym matka pyta syna czy zabił mordercę swego brata. Kiedy Julian zaprzecza, Crystal wpada w szał, wyzywa go od "pizd" i dodaje, że załatwi to po swojemu, skoro "on jest na to za słaby". W twym momencie pojawia się muzyka obecna wcześniej przy "zabawach" Mai. Znaczące.

Jak mówiła, tak zrobiła. W kolejnej scenie dzieciak (z początku filmu, Julian szkolił go w walce) wbija zabójcy Billy'ego nóż w plecy, po czym odbiera pieniądze od Gordona (tego, który poinformował go o śmierci brata). Po załatwionej sprawie ten idzie do hotelu, gdzie na balkonie spotyka się z matką chłopaków, która - otoczona oświetlonymi drzewkami - stoi na tle miasta. Jest to przeciwieństwo sceny karaoke, ustawiające Crystal w bardzo konkretnej pozycji. Podczas krótkiej rozmowy matka dowiaduje się, że w śmierć jej syna zamieszany jest miejscowy glina - Chang, którego oczywiście postanawia zabić.


Po kolejnym marzeniu na jawie o zbliżeniu z Mai, Julian zostaje przepytany przez policję w sprawie zabójstwa mordercy swojego brata. W tym miejscu następuje pierwsze jego spotkanie z Changiem. Ten pojawia się (wychodzi z sali do ćwiczeń - zobaczcie w jaki sposób zostaje tam potraktowany), rzuca okiem na Juliana i mówi: "To nie on." Po wyjściu policji Julian wyrusza śledzić Changa, jednak ten nagle znika.


Nie jestem do końca pewny jaki był zamysł sceny wspólnej kolacji. Oczywiście to spotkanie dwóch najważniejszych dla bohatera kobiet. Być może Julian chce pokazać matce, że w jego życiu jest jakaś inna ważna kobieta prócz niej. Nie wiem, wydaje mi się to zbyt banalne. Może Wy macie jakieś pomysły.


Kiedy zamach na Changa się nie udaje, ten - wraz ze swoim pomocnikiem - wyrusza na poszukiwanie osoby, która zleciła jego zabójstwo. Najpierw łapie człowieka, który oddał do niego strzał. Ten prowadzi go do swego podwładnego. Okazuje się, że to biedak opiekujący się swoim synem. Kiedy mówi: "Nie boje się konsekwencji. Oszczędźcie tylko mojego syna", uchodzi cało z życiem. To ważne w kontekście zabójcy Billy'ego, który miał gdzieś los swojej córki, za co został ukarany. Chang - szukając zleceniodawcy zamachu - zabija kolejne osoby, pnąc się coraz wyżej w hierarchii narkotykowego gangu. W końcu następuje scena karaoke (tym razem na sali obecne są już wszyscy bohaterowie) i rozpoczyna się akt trzeci.


Tu ma miejsce walka Juliana z Changiem/Bogiem, po której poobijany bohater siedzi w ciemnym kącie pokoju, a Crystal - przerażona zemstą Changa - błaga go o ochronę i obiecuje, że znowu będzie dobrą matką. Wspomina też o jego ojcu, mówiąc: "Wiem, że po ojcu już miałam o nic cie nie prosić". Wychodzi więc na to, że syn zabił ojca na prośbę własnej matki.

Julian, razem z innym mężczyzną, jedzie do domu Changa by zabić jego rodzinę. Okazuje się, że chwilowo nikogo nie ma w domu, mając więc czas na rozejrzenie się. Julian znajduje jeden z mieczy, który ostatecznie zabierze ze sobą (być może sądząc, że jest on źródłem mocy Chang'a), a chwilę później strzela w plecy swego kompana, kiedy ten chce zabić córkę Changa. Staje więc w szlachetnej obronie niewinności.

W tym samym momencie Chang i jego pomocnik odnajdują w hotelu matkę Juliana. Po krótkiej rozmowie, w której dowiadujemy się o ojcobójstwie bohatera, Chang zabija Crystal. Kiedy syn odnajduję martwą matkę, rozcina jej brzuch skradzionym mieczem i wkłada do środka dłoń. Niektórzy twierdzą, że to metafora powrotu do łona, ja jednak uważam, że Julian w ten sposób próbuje zmyć z siebie winę.


Wina jednak - według mnie - zostaje zmyta przez jego własne miłosierdzie: przeciwstawia się chorej miłości matki (która doprowadziła go do walki z samym Stwórcą a więc do ostatecznego zaprzeczenia samego siebie) i nie zabija mordercy swego brata, oraz - a może przede wszystkim - ratuje córkę Changa. Ten w końcu odnajduje Juliana i zabiera go ze sobą, by odcinając mu dłonie uwolnić go od winy. Koniec. Właśnie w taki sposób widzę "Only God Forgives" i póki co tyle potrafię z tego filmu wyciągnąć. Mam nadzieję, że uda Wam się coś z tego wyłapać dla siebie. Wiem, że co niektórzy uważają Changa nie za Boga lecz za Anioła Śmierci, jednak wtedy tytuł nie wydaje się być adekwatny do treści. Oczywiście mam wiele problemów z tym filmem. Np. dlaczego w ostatnich scenach eksponowane jest ramię Changa, skoro do tej pory zdecydowanie chodziło o żal po zbrodni, i na jakiej dokładnie zasadzie działa symboliczna relacja Mia - Crystal? Albo coś przeoczyłem, albo coś nie trzyma się do końca kupy, albo "tak po prostu ma być". Jeśli macie jakieś pomysły - śmiało.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz