czwartek, 24 września 2015

15 rzeczy, które chciałbym zrozumieć w "Oczach szeroko zamkniętych", ale wstydzę się zapytać


Nigdy nie zrozumiem dwóch rzeczy: matematyki i niechęci co niektórych delikwentów do "Oczu szeroko zamkniętych" (1999) Stanleya Kubricka. No bo tylko posłuchajcie: balansujący na granicy gatunków thriller erotyczny, skąpany w smolistej, dekadenckiej atmosferze świąt Bożego Narodzenia, obsadzony najgorętszą w tamtych czasach parą Hollywood. Aha, no i jeszcze jacyś masoni i okultyzm, a reżyser zmarł nagle kilka dni przed premierą. Czy tak nie brzmi zajebistość? Mimo to wielu ciągle uważa ostatni film Mistrza za nieudaną wydmuszkę, z czym się zupełnie nie zgadzam. Stąd - na dowód - garść piętnastu randomowych rzeczy, które wpadły mi do głowy po ostatnim seansie, a których ciągle nie mogę złożyć razem do kupy. Polecam - dużo obrazków.

1. Za punkt wyjściowy myślenia o "Oczach..." uważam scenę z baraszkującymi przed lustrem bohaterami. Przede wszystkim pojawia się wyraźna symbolika lustra, które - jak wiadomo - nie tylko odbija, ale również odwraca obraz. Możemy pójść nawet w kierunku "Alicji po drugiej stronie lustra" (Alice). Daje nam to ciekawe perspektywy na najbliższe dwie godziny, bo jak się okaże, w "Oczach...." wiele rzeczy ma swoje odbicie. Zarówno wydarzenia jak i postacie.


2. Lustrzanymi wydarzeniami są np. dwie główne imprezy, czyli początkowa u Zieglerów i późniejszy "bal maskowy". Ledwo trzymane na wodzy seksualne napięcie na imprezie Zieglera (Ziegler i prostytutka, Alice i zarywający ją Węgier, Bill i chętne na trójkącik modelki), zostaje dosłownie popuszczone na balu.  Na dodatek w obydwóch sekwencjach kamera wykonuje podobne jazdy, powtarzają się postacie (muzyk i przyjaciel Billa - Nick), mamy nawet kluczowe - zarówno w jednym jak i drugim przypadku - schody z wchodzącym po nich "wybawcą" (u Zieglerów Bill ratuje naćpaną prostytutkę, na balu tajemnicza kobieta ratuje skórę Billowi). Oczywiście możemy również założyć, że sami zamaskowani goście byli w dużej części tymi samymi, którzy imprezowali wcześniej u Zieglera.



3. Co do samych schodów, jestem niemal przekonany, że to nawiązanie do inspirowanego Księgą Rodzaju obrazu Blake'a, dokładnie do snu Jakuba: "Kiedy Jakub wyszedłszy z Beer-Szeby wędrował do Charanu, trafił na jakieś miejsce i tam się zatrzymał na nocleg, gdyż słońce już zaszło. Wziął więc z tego miejsca kamień i podłożył go sobie pod głowę, układając się do snu na tym właśnie miejscu. We śnie ujrzał drabinę opartą na ziemi, sięgającą swym wierzchołkiem nieba, oraz aniołów Bożych, którzy wchodzili w górę i schodzili na dół." 


4. Lustrzaną parą do głównych bohaterów jest Marion i Carl. Nie pytajcie dlaczego, bo nie wiem (być może chodzi o pożądanie - pamiętacie opowieść Alice o tym marynarzu?), no ale tylko na nich spójrzcie. To chodzące kopie Alice i Bill'a.


5. W filmie bardzo silnie akcentowana jest symbolika astralna. Pojawiają się gwiazdy (ośmioramienna gwiazda widoczna pod spodem to symbol mezopotamskiej bogini wojny i miłości - Isztar), pojawia się tęcza (z ust modelki pada dosłowne nawiązanie do krainy Oz), a według mnie również do tej samej szuflady możemy zaliczyć wybijającą się na pierwszy plan kulistą lampkę (księżyc? nocna, tajemna schadzka?) w scenie rozmowy Billa i Nicka. To właśnie wtedy pada "hasło" - Fidelio. Co ciekawe, taką nazwę nosi opera Beethovena, traktująca o... sile małżeńskiej miłości.


6. W całym filmie są cztery sceny zbiorowe i wszystkie z nich są swoistym rytuałem. Pierwsza to party u Zieglerów, druga to rozmowa Billa i Nicka w klubie, trzecia to "bal maskowy" a czwarta to finałowe zakupy w centrum handlowym. Co ciekawe, na samym końcu filmu - kiedy Alice i Bill rozmawiają o swoim małżeństwie ("Musimy iść się pieprzyć") - córka oddala się za półki w towarzystwie dziwnych panów z imprezy Zieglera, a chwile wcześniej mija grę planszową o nazwie ... "Magic Circle".



7. Ktoś mi kiedyś powiedział, że modelki prowadzące Billa "na drugą stronę tęczy" są nawiązaniem do obrazu Rafaela pt. "Sen Scypiona" (aka. "Sen Rycerza"). Obraz przedstawia pogrążonego we śnie Scypiona, któremu ukazują się Wenus i Minewra - alegorie cnoty i miłości. Nie wiem ile ten ktoś miał racji, ale coś na rzeczy może być (czerwień i biel). 


8. Geometria! (vide "2001: Odyseja kosmiczna").


9
Rozmowa Billa i Zieglera przy czerwonym stole bilardowym, oświetlanym stożkowymi - a więc w kadrze trójkątnymi - lampami. Co, kto i dlaczego. Czerwień - kolor krwi, miłości i pożądania - jako pole gry (kolorowymi bilami). No a kto gra, to widać.


10. Inni nazwą to przesadą, ja to nazwę skrupulatnym skurwysyństwem. Nie jest tajemnicą, że Kubrick korzystał w taki sposób ze swoich filmów, a skoro w "Oczach..." odnajdziemy odwołania do "Barry'ego Lyndona" czy do "Dr. Strangelove", to dlaczego nie "2001"? Nawet kiedy przełożymy znaczenie Monolitu z filmu na film, wszystko zdaje się działać poprawnie. Droga do oświecenia? A dlaczego nie?


11Imię głównego bohatera - Bill - to dosłowna informacja o jego "super-mocy" - pieniądze (dollar bill). Nie przypadkowo pierwsze zdanie w filmie to: "Kochanie, widziałaś mój portfel?". Tak na prawdę cała droga Billa opiera się na kasie. Wielokrotnie padają konkretne kwoty, Bill co chwile wyciąga jakieś banknoty i płaci. Bez pieniędzy nie dotarłby na tajemniczy bal. Buty Dorotki w "Czarnoksiężniku z Oz" miały magiczną moc - mogły przenosić ją w miejsca, w których chciała się znaleźć. To samo dotyczy pieniędzy i (dollar)Billa.

12. Tak jak w "Czarnoksiężniku..." środek filmu to sen, tak samo w "Oczach...". Zobaczcie w jaki sposób porusza się po mieście Bill. Łapie taksówkę tylko po to by... przedostać się na drugą stronę jezdni? Senna logika. Poza tym samo oświetlenie ulic (no i logo sklepu) informują o "podróży poprzez tęczę", a pod koniec filmu Alice budzi się ze snu i opowiada o orgii.


13
. Bill całuje się z trzema kobietami reprezentującymi trzy rodzaje miłości, lecz nie z Alice. Jednak to tylko z nią pójdzie w końcu do łóżka ("Musimy się pieprzyć").


14. Kolorowe, oświetlone bożonarodzeniowe choinki reprezentują tęczę.


15. O tym, że środek filmu to sen, sugeruje też pierwsza "odzywka" córki Harfordów - Helen: "Czy mogę obejrzeć Dziadka do orzechów"? A teraz nałóżcie sobie "Dziadka..." na "Eyes....". Za wikipedią:

Akt 1.

Przyjęcie w domu Radcy

W domu Radcy trwają przygotowania do bożonarodzeniowego przyjęcia. W salonie, chwilowo niedostępnym dla dzieci, znajduje się pięknie ubrana choinka. Stopniowo pojawiają się zaproszeni goście. Mała Klara marzy o tym, by dorosnąć i dostawać kwiaty od narzeczonego, tak jak jej siostra. Już są wszyscy, zatem otwarto salon. Ukazuje się choinka i złożone pod nią prezenty. Wśród przybyłych obecny jest ojciec chrzestny Klary Drosselmeyer i jemu przypada rola rozdania prezentów. Jako ostatni, pod choinką zostaje Dziadek do Orzechów. Ten ostatni prezent nie budzi zachwytu wśród dzieci i dorosłych, tylko Klara jest nim zauroczona. Odkłada na bok lalkę i przytula niechcianego przez innych Dziadka.
Przyjęcie trwa, wszyscy doskonale się bawią, tylko Fred dokucza Klarze i psuje Dziadka do Orzechów. Na szczęście Drosselmeyer potrafi naprawić zabawkę. Po zakończonym przyjęciu goście rozchodzą się do domów, a Klara przytulając Dziadka do Orzechów zasypia w fotelu.

Sen

We śnie Klara widzi pokojówki, matkę, babcię i dziadka w dziwnych przebraniach. Zza choinki wychodzą Myszy. Akcja wkracza w baśniowy klimat. Choinka rośnie, Klara dorośleje a zabawka ożywa. Dziadek do Orzechów dowodzi zabawkowymi żołnierzami, walcząc z myszami. Wojsko używa armaty i z pomocą Klary, zwycięża Myszy. Dziadek do Orzechów zamienia się w Księcia, a Klara w Księżniczkę. Razem podążają do Krainy Słodyczy.

Akt 2.

W Krainie Słodyczy

Księżniczka Klara wraz z Księciem wędrują przez Krainę Słodyczy. Napotykane postacie są ożywiane przez Drosselmeyera. Wędrówce towarzyszy muzyka, a poszczególne postacie wykonują uroczyste tańce. W całej krainie trwa święto z okazji przybycia Książęcej Pary. Klara z Księciem wędrują przez Cukrową Łąkę, przechodzą przez Bramę Łakomczuchów, trafiają do Gwiazdkowego Lasu. Płyną przez Jezioro Róż łódką ciągniętą przez delfiny do Konfiturowego Gaju. Dalej wędrują do Cukierkowa – stolicy Cukierkowej Krainy, w której znajduje się Marcepanowy Pałac. W cukierkowym świecie wszystko cudownie i słodko pachnie, wszyscy są weseli. W poszczególnych scenach balet wykonuje tańce charakterystyczne: Taniec wieszczki cukrowejTaniec hiszpańskiTaniec arabskiTaniec chińskiTrepak (Taniec rosyjski), Taniec pasterski. Suitę zamyka Walc kwiatów. Zachwycona Klara w końcu jednak budzi się w fotelu z zabawką w ramionach.


A na koniec ciekawostka. W gazecie, którą czyta Bill, pada informacja, że zamordowana prostytutka była widziana z Londyńskim dizajnerem mody - Leonem Vitali. Jeśli sprawdzimy obsadę na filmwebie, okaże się, że Vitali to po pierwsze imię prawdziwego człowieka (który tak w ogóle nie był aktorem a asystentem Kubricka), a po drugie zagrał szefa całej tej zgrai na tajemniczym balu.




No i tyle. Oczywiście to tylko moje zdanie i moje podejście do "Oczu....", z którym nie musicie się zgadzać, ale to przede wszystkim za tą tajemnicę i wieloznaczność kocham Kubricka. Ciągle nie mogę połączyć tego wszystkiego w jedną, sensowną całość. Oczywiście - główną osią filmu zdaje się być pytanie o sam akt zdrady, ale królicza nora sięga zdecydowanie głębiej. Jeśli macie jakieś pomysły, przemyślenia - piszcie w komentarzach.


1 komentarz:

  1. Podziwiam z jaką uwagą oglądasz filmy. Co do samych "oczu ..." też nie rozumiem jak można uznawać ten film za średni lub słaby, już sam klimat i choreografia robią wielkie wrażenie, aczkolwiek jak widać po twoim artykule, żeby odnaleźć sens tego filmu trzeba głęboko pokopać.

    OdpowiedzUsuń