Zbliżają się święta, a że w takim okresie lubię przypominać sobie filmy "okołotarkowskie", padło tym razem na powtórkę "Antychrysta". Kiedy obejrzałem go dawno temu po raz pierwszy, nie spodobał mi się, jednak zasiał w mojej głowie ziarno zainteresowania, które nie opuszczało mnie przez cały ten czas. Wiedziałem, że w końcu ten film we mnie "wejdzie", że nie mogę go ignorować. Może musiałem dojrzeć, stać się bardziej świadomy samego kina jako medium, obejrzeć więcej innych filmów, poznać bliżej postać samego reżysera i jego filmowe zainteresowania. Z każdym kolejnym seansem "Antychryst" stawał się dla mnie coraz ciekawszy, coraz więcej z niego rozumiałem. W tej chwili uważam, ze jest to jeden z najlepszych filmów Duńczyka, pomimo, ze ciągle nie potrafię go do końca rozgryźć. Wynika to zapewne z mojej skąpej znajomości symboliki (a Lars lubi symbolikę), bądź ze zbytniego nacisku z mojej strony na zrozumienie, zamiast odczucie. Już za czasów manifestu Dogma 95 Trier, Vinterberg i spółka zwracali się raczej ku ideom modernistycznym. Wpis nie jest więc analizą, lecz poszukiwaniem. Chciałbym spróbować zaznaczyć kilka momentów, scen, szczególnie według mnie ważnych i znaczących. Więcej będzie znaków zapytania, niż kropek. Ostrzegam, że niektóre moje teorie będą brzmiały niedorzecznie, ale chodzi o to, żeby teraz to ziarno kiełkowało w kimś innym. Jak już pewnie zwróciliście uwagę kładę szczególny nacisk na czysto filmowe sposoby przedstawiania historii. Nie inaczej będzie tutaj.
poniedziałek, 14 kwietnia 2014
środa, 9 kwietnia 2014
"Skrawki" Harmony'ego Korine'a
W przerwie między filmami Jodorowsky'ego obejrzałem sobie Skrawki Harmony'ego Korine'a i przyszło mi do głowy kilka dosyć luźnych myśli, a że lubię wyławiać plusy z filmów powszechnie nielubianych, muszę napisać kilka zdań, które może komuś posłużą za punkt startu do przemyśleń.
sobota, 29 marca 2014
Mistrz i Nicolas: Wstęp
Wpis ten jest wstępem do pewnego rodzaju cyklu, który będzie składał się w sumie z czterech tekstów. Postaram się omówić El Topo, Świętą górę i Świętą krew Jodorowsky'ego by na końcu odnieść się poprzez te filmy do Only God Forgives Nicolasa W. Refn'a, który jest hołdem dla postaci i twórczości chilijskiego reżysera. Film został niemiłosiernie opluty przez masową widownię (i co najgorsze - przez nie-masową też), więc postanowiłem stanąć w jego obronie. Nosiłem się z tym zamiarem już od dłuższego czasu, lecz dopiero teraz, kiedy mam na głowie masę innej roboty nie cierpiącej zwłoki, biorę się za to na poważnie.
niedziela, 16 marca 2014
W obronie "Spring Breakers".
"Spring Breakers" jest jednym z najlepszych filmów
XXI wieku. Ustalam swoje stanowisko już teraz, żeby nie było żadnych
wątpliwości. Jest to film niemal doskonały w swojej konstrukcji i estetyce.
Niezwykle przemyślany i konsekwentnie prowadzony silną ręką Harmony Korine'a.
Fala krytyki ze strony masowej publiczności wynika po prostu z kompletnego niezrozumienia
tego co zobaczyli. "Spring Breakers" nie jest filmem "do
podobania". To cios zadany kulturze współczesnej za pomocą ich własnego
oręża. Cios w samo serce.czwartek, 27 lutego 2014
"True Detective" a język filmowy.
Jedna z najlepszych i najważniejszych już scen w historii telewizji. I to nie tylko ze względu na wykonanie (6 min na jednym ujęciu) ale na to co się w niej dzieje. To jest analiza postaci Cohle'a. Czasami w filmach fabularnych, przeważnie na samym początku, jest krótka scena służąca albo analizie głównej postaci, albo niejako streszczająca ideę filmu. Przykłady można by mnożyć. W telewizji ten zabieg również jest (coraz częściej) stosowany - ale nie w taki sposób jak w "True Detective"! Koniec czwartego odcinka, jedyna scena akcji (jak na razie), która mówi nam wszystko nie tylko o serialu, ale także o bohaterze. To się nazywa rasowa reżyseria!
środa, 26 lutego 2014
"True Detective" - american crime story.
Co łączy Thomasa Ligottie'go, amerykańskiego pisarza grozy, którego proza porównywana jest z dorobkiem Lovecrafta a nawet Kafki, i rumuńskiego filozofa Emila Cioran'a, teoretyka twardego nihilizmu? Odpowiedź brzmi: Nic Pizzolatto - twórca i główny pomysłodawca kryminalnego serialu "True Detective" produkowanego pod sztandarem stacji HBO. Pizzolatto podaje wyżej wymienionych panów jako swoje główne źródła inspiracji, a ich echa pobrzmiewają głośno w kolejnych odcinkach historii. Ale zacznijmy od początku.
niedziela, 23 lutego 2014
"Zagubiona autostrada" jako fuga psychogenna.
David Lynch
przygotowując się do napisania i nakręcenia "Zagubionej autostrady"
interesował się procesem O. J. Simpsona, futbolisty amerykańskiego, podejrzewanego
o zamordowanie swojej byłej żony oraz jej kochanka. Lyncha szczególnie dziwiło
jak człowiek, któremu zarzucano podobne czyny, może po procesie swobodnie
pograć w golfa, uśmiechając się i doskonale bawiąc. Trafił wtedy na termin
psychologiczny o nazwie "fuga psychogenna". Opisywał on sytuację, w
której umysł oszukuje sam siebie by uciec przed jakimś okropnym wspomnieniem.
Dla reżysera był to punk wyjścia.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




